14 kwietnia 2014

KIKO Water Eyeshadows

Ostatnio stałam się wielką fanką kosmetyków KIKO. Są to kosmetyki włoskie, produkowane w Milanie.

W Niemczech są ogólnodostępne i można je kupić w sklepie stacjonarnym lub online.

Moją uwagę przyciągnęły cienie do oczu, m.in te z serii "water", czyli "na mokro" i dziś chciałam je Wam zaprezentować.

Zakupiłam cztery odcienie w kolorystyce raczej "bezpiecznej", no może z wyjątkiem pomarańczowego cienia :)

Może zacznijmy od opakowania. Proste, czarne, kwadratowe, plastikowe, porządnie wykonane. Nie ma w nim nic błyszczącego, ale też nie razi swoją prostotą. Powiedziałabym, że jest wręcz eleganckie.

Waga 3g, co jest sporo jak na cień. Ważność zużycia 18 miesięcy po otwarciu.


Jak otworzyłam pudełko, ukazał mi się cień o dziwnym kształcie, jakby "sfalowanym". Jeszcze się z czymś takim nie spotkałam. Cienie błyszczą jak się na nie patrzy. Ma się wrażenie, że otworzyło się pudełeczko ze skarbem w środku. Gdyż opakowanie niepozorne, a środek zaskakujący. Jest nawet i lusterko :)


Ja pokusiłam się o cztery kolory. Cienie są piękne, pięknie się noszą, zarówno na sucho, jak na mokro. Są mocno napigmentowane, drobno zmielone, łatwe w aplikacji i nie osypują się. Określiłabym je jako satynowe, pięknie prezentują się na oku.

Poniżej porównanie cieni nałożonych na mokro i na sucho.

228 Taupe

205 Chocolate

218 Grapefruit Pink

202 Golden Mauve


Plusy (+) :
- proste, zgrabne opakowanie z lusterkiem
- prześliczny falowany kształt cienia
- satynowe wykończenie
- drobno zmielone cienie, nie osypują się
- aplikacja na mokro i na sucho
- świetna pigmentacja
- wielkość 3g, co uważam za sporo jak na cień

Minusy (-) :
- brak nazwy cienia na opakowaniu, są podane tylko numery. Niestety jest tak z prawie każdym produktem Kiko. Nazwę produktu możemy znaleźć na stronie internetowej lub w sklepie.

Jeśli chodzi o cenę, to nie wiem, gdzie ją umieścić. Dla mnie jest to tak +/-
- cena 8,90 Eur, ale KIKO ma często promocję i można je dostać za 5-6 Euro.

A Wam jak się spodobały te cienie? Miałyście okazję już je używać?

Pozdrawiam Was cieplutko

JoAsia

20 października 2013

AA Make Up Skóra wrażliwa i skłonna do alergii

Witajcie Kochani,

dziś post na temat kosmetyków AA, a konkretnie serii AA Make-Up.

Będąc w Polsce dostałam w prezencie zestaw kosmetyków AA: podkład i płyn micelarny.


Nigdy nie używałam kosmetyków z AA, więc nie do końca wiedziałam czego się spodziewać.


Według producenta podkład ma rozświetlać naszą buźkę. Występuje w czterech odcieniach i jest bezzapachowy. Ma również maskować niedoskonałości i redukować oznaki zmęczenia, nadając skórze ładny i zdrowy kolor i wygląd. Przeznaczony jest do cery wrażliwej i skłonnej do alergii.

Podkład mile mnie zaskoczył swoją formułą. Jest dość kremowy, lekko i łatwo się rozsmarowuje. Nie pozostawia smug, ale jest niestety ciężki. Czuję go na twarzy po nałożeniu, a to chyba nie jest dobry znak :(

Krycie ma dość fajne, faktycznie skóra jest ładnie rozświetlona. Trwałość też nie jest zła, choć na mojej mieszanej skórze nie utrzymuje się dłużej niź 4-5 h.

Podkład przeznaczony jest do cery suchej i wrażliwej. Moja może taka nie jest w strefie T, ale na policzkach jak najbardziej.

Według producenta ma nie zapychać. Ja niestety nie mogę się z tym zgodzić. Zawsze po jego zastosowaniu wyskakują mi niespodzianki. Mam wrażenie, że z powodu swojej ciężkości skóra pod nim po prostu nie oddycha.

Dla zainteresowanych skład:


Płyn micelarny do demakijażu twarzy, którzy był w zestawie, to edycja limitowana.



Jest on również przeznaczony do cery wrażliwej i skłonnej do alergii.

Zapach ma bardzo przyjemny, delikatny i niedrażniący.

Lekko się pieni podczas demakijażu, ale świetnie radzi sobie z mocnym makijażem

Nie podrażnił mnie, ani nie uczulił. Pozostawia on jednak taka lepką warstwę na skórze, której ja niestety nie mogę znieść i automatycznie muszę przemyć twarz od razu wodą.

Nie wiem, czy wszystkie płyny AA pozostawiają taką lepką warstwę na skórze, napiszcie mi proszę.

A tu skład na zainteresowanych:



Moje pierwsze starcie z tymi kosmetykami oceniam na O.K.

Nie zachwyciły mnie może na tyle, aby kupić je ponownie, ale cieszę się, że miałam okazję je przetestować.

A Wy co myślicie o kosmetykach AA?

Pozdrawiam Was ciepło

JoAsia

07 października 2013

Urban Decay Ammo Palette

Witajcie Kochani,

mój nowy zakup to paletka cieni z Urban Decay Ammo Palette.




Cienie, jak to ma w zwyczaju Urban Decay, są bardzo miekkie i świetnie się rozcierają. Paleta zawiera w sobie najlepiej sprzedające się cienie z Urban Decay. Jest ich dziesięć.

Smog - ciemny brąz z płyskującym wykończeniem
Mildew - zielonkawy ze złotawym połyskującym wykończeniem
Oil Slick - czarny matowy z drobinkami srebrnego brokatu
Last Call - metaliczny odcień śliwki
Chopper - miedziany połyskujący odcień z drobinkami srebrnego brokatu
Maui Wowie - metaliczny złoto-beżowy ze srebrnym borkatem
Shattered - turkusowy odcień połyskująćy na złoto
Polyester Bride - śnieżno biały połyskujący odcień z mico srebrnym borkatem
Grifter - lawendowy połyskujący kolor ze srebrnym borkatem
Sin - szampanowy połyskujący odcień.





Jest to paleta z cieniami zwierającymi brokat, połyskującymi i metalicznymi. Cienie lekko sie osypują, dlatego najlepiej najpierw pomalować oko, a potem nałozyć podkład.

W ciągu dnia można także zauważyć brokat, który osypał się z powieki np. na nos, czy policzek. Jest to jednak tak minimalna ilość, że w niczym to nie przeszkadza.

Ogólnie oceniam tę paletkę bardzo pozytywnie.

Niedługo pojawi się również makijaż wykonany cieniami z tej paletki. 

Pozdrawiam cieplutko,
JoAsia